Nutki ;'D

12 listopada 2016

Rozdział 12~

W drzwiach zobaczyłam Nataniela, Kastiela, Armina, Alexego i Wojtka. Nie chciało mi się wierzyć! Jak przeszli przez bramę i po co?! Wątpię by była to tylko zwykła wizyta...
- Co wy tu robicie?! - krzyknęłam z zapewne głupią miną.
- No, miłe powitanie! Nie ma co! - powiedział Kastiel przewracając oczami i zakładając ręce na biodra.
- Ale na serio, co tu robicie? - spytałam chcąc uzyskać odpowiedź. Jakąkolwiek...
- Przyszliśmy sprawdzić czy ten blondynek cię nie gwałci! - krzyknął z szerokim uśmiechem Alexy. Krzycząc to próbował się przedostać przez pozostałych chłopaków blokujących wejście. Biedny, wydalili go na tyły! Ech...
- Czy wy się słyszycie? - spytałam kręcąc głowa z desprobatą.
- Oj, nie przesadzaj! To, że jest twoim chłopakiem nie świadczy o tym, że się o ciebie nie martwimy! Jak dla nas jest jakiś dziwny! - krzyknął wymachując rękami zirytowany Nataniel. Zaraz potem dotarło do niego co powiedział i się zarumienił.
- Ech, Paul chodź tutaj! - krzyknęłam - A wy wejdźcie - ustąpiłam przejścia chłopakom.
Weszli do salonu nie kryjąc zachwytu. Heh, dokładnie tak samo zareagował Lys. Właśnie, a ten nie przyszedł z nimi?
- Jeżeli jesteście tu całą paczką, to gdzie Lys? - spytałam
- Uwierz, do paczki nam daleko, a Lysander jest na ciebie obrażony, ale nie wiemy dlaczego... - powiedział Armin patrząc na mnie pytająco.
- Obrażony? Na mnie? Dziwne... - powiedziałam z zamyśleniem. Do salonu wszedł Paul. Bez... koszulki?! Już po nim!
- Po co mnie... O hej! - krzyknął patrząc na chłopaków i uśmiechając się promiennie. Zaraz go zamorduję! Specjalnie to zrobił!
- Powiedz całą prawdę - powiedziałam spokojnie, choć w środku się we mnie gotowało!
- Jaką prawdę? O tym, że chodzimy ze sobą? - spytał z cwanym uśmiechem, skierowanym oczywiście do mnie!
- Przestań się że mną droczyć i powiedz prawdę! - warknęłam mega wkurwiona.
- No, dobra! Złość piękności szkodzi, a ty za niedługo nie będziesz miała czym szastać! A więc... jestem przyjacielem Harci, a powiedziałem inaczej by sprawdzić waszą reakcję! - powiedział z ogromnym uśmiechem, a ja się zarumieniłam i modliłam by nie dodawał nic więcej!
- Jaką reakcję? - spytał Kastiel
- Reakcję zazdrości! - krzyknęli razem podekscytowani Paul i Alexy! JA ICH ZABIJĘ!!! Każdy razem ze mną się zarumienił, ale dziwiło mnie, że Wojtek został "wtajemniczony" w sprawę. Przecież jego tam nie było, to dlaczego się zarumienił?
- Może zostaniecie na herbatę? - spytałam będąc dalej zarumieniona
- Ok! - powiedział każdy bez chwili namysłu. Poszłam do kuchni by zrobić kanapki i herbatę. Wróciłam po około 10 minutach z gotowym posiłkiem. Zaczęliśmy rozmawiać i się śmiać. Głównie z Kastiela i Alexego. Potem graliśmy w butelkę. (Butelka była oczywiście po piwie.) Pierwsza zakręciłam. Wypadło na Alexego.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie! - odpowiedział bardzo pewny siebie.
- Ile miałeś dziewczyn? - spytałam. Taki słodziak musiał ich mieć sporo!
- Cóż, nigdy nie miałem dziewczyny, ale za to 3 chłopaków! - odpowiedział z małym strachem.
- Czyli jesteś homoseksualny? - spytał Paul
- T-tak - odpowiedział spięty chłopak.
- Ja też! Piona! - krzyknął uśmiechnięty Paul i wystawił rękę by przybić piątkę razem z Alexym. Przybili śmiejąc się w niebogłosy, a inni patrzyli na to oszołomieni. Nagle zadzwonił dzwonek do bramy.
- Zaraz wracam! - krzyknęłam, wstałam i pobiegłam. Otworzyłam ją nawet nie patrząc kto to. Ten ktoś zapukał do drzwi, a ja znów bez namysłu je otworzyłam. Z przerażenia otworzyłam oczy i usta dużo szerzej.
- Nie cieszysz się z wizyty ukochanego?! - krzyknął szeroko uśmiechnięty Zack.
- Odejdź stąd! Nie chcę cię widzieć! Poza tym mam gości! - krzyknęłam wkurwiona
- Grzeczniej! - warknął chwytają mnie za nadgarstek - Kto jest u ciebie?!
- Koledzy z klasy, ale co to ma do...? - nie dokończyłam, bo zostałam uderzona w twarz. No tak... Dalej jest zazdrosny! Kurwa, odpierdol się ode mnie! Miałam zostać uderzona raz wtórny, który na szczęście nie nadszedł. Spojrzałam w bok. (Klęczałam) Nad leżącym Zackiem stał kopiący go Lysander. Dzięki bogu! Ale i tak zemdlałam. Obudziłam się w salonie, a głowę miałam ułożoną na kolanach Armina. Podniosłam głowę i ujrzałam wszystkich, oprócz mojego oprawcy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Znalezione obrazy dla zapytania słodki flirt fanarty

10 listopada 2016

Rozdział 11~

Jesteśmy już w domu, i nie za bardzo wiemy co robić...
- Oglądamy telewizję? - spytał
- Nie
- Rysujemy?
- Nie
- Jemy?
- Nie
- Przechadzamy się po domu?
- OK!
Od razu po wypowiedzeniu tego słowa, wstaliśmy z kanapy w salonie i podeszliśmy do 3 par drzwi, ( reszta domu jest opisana w 1 rozdziale ) kiedy Paul spytał.
- A... co tam jest?
- Nie mam zielonego pojęcia! - przyznałam
- To wchodzimy! - krzyknął i pchnął białe drzwi. Zobaczyliśmy ciemną piwnicę i schody prowadzące w dół. Zeszliśmy po nich i pomacaliśmy ścianę w poszukiwaniu włącznika. Znalazłam i nacisnęłam. Światło się zapaliło, a my nie mogliśmy ukryć zachwytu.
- WOW! - krzyknęliśmy równocześnie. Było to coś w stylu sali koncertowej lub pomieszczenia, w którym można urządzić próby? Były tam dosłownie wszystkie instrumenty. Zachciało mi się znów występować na scenie jak dawniej. Tak, muszę przyznać, ze przez to, że byłam sławna miałam się wyprowadzić. Już wcześniej podjęliśmy z rodzicami decyzję o wyprowadzce, ale to nie miał być Londyn, a śmierć rodziców tylko upewniła mnie, że lepiej będzie od razu się wynieść. Byłam mega znaną gwiazdą muzyczna na świecie, ale przestałam występować przez natrętność fanów. Na początku występowałam, bo to kochałam, ale przez późniejsze wydarzenie zaprzestałam tego, nie dawając żadnego powodu do mediów. Co chwila musiałam się przenosić do innych szkół przez nieustanne wypytywania się o moją karierę i życie prywatne, aż trafiłam na szkołę w centrum Japonii, gdzie nikt mnie nie rozpoznał... do czasu. W międzyczasie znalazłam tam przyjaciół i pierwszą prawdziwą miłość, którą był Zack. czasem podniósł na mnie rękę i głos, zdradzał mnie, co mu wybaczałam, aż do dnia, w którym umarli rodzice. Wyzywał mnie i poniżał. Był mega zazdrosny. I nie porównujcie tej zazdrości do zazdrości Lysandra. On (Zack) w porównaniu z nim "przeżywał to" bardzo mocno i donośnie. Z trudem tolerował naszych WSPÓLNYCH przyjaciół płci męskiej, ale on był zazdrosny również o dziewczyny. Ale... nie będę wam teraz wszystkiego opowiadać. Myślę, że będzie więcej okazji do tego. A więc wracając... nie kryjąc naszego zachwytu pobiegliśmy w kierunku sceny. 
- Skąd twoja ciotka ma taką intuicję?
- Nie wiem, ale dziwi mnie to, że oprócz tych instrumentów, mam jeszcze 2 w pokoju - stwierdziłam
- Jakie? - dopytał Paul oglądając i dotykając z zachwytem dosłownie wszystkiego
- Pianino i gitarę elektryczną, mam do tego jeszcze swoje skrzypce
- To... może coś zaśpiewamy... jak za starych czasów? - spytał
- Oki, tylko podłącz głośniki!
- Się robi, szefie!
Przyjaciel podłączył głośniki i mikrofony, a ja gitarę elektryczną. Po nastrojeniu szybko zagrałam kawałek Metalici na rozgrzanie.

(Oryginał~ Metalica - Enter Sandman (Guitar Cover))



( Sorry za kiepską grafikę, ale szukałam czegoś na szybko ;) )

- Dopiero zaczęliśmy, a ty już chcesz się popisać?
- Zawsze i wszędzie! - krzyknęłam z sarkazmem
- No dobra... to co śpiewamy? - spytał mój nic nie kumaty kolega...
- Masz! - krzyknęłam rzucając mu kartkę z tekstem
- Aaaaaa! To! No... mogłem się tego po tobie spodziewać! - krzyknął po 2 minutach nie ogaru...
- No to gramy! - krzyknęłam i wzięłam do ręki skrzypce, a on usiadł za pianino. Mimo iż nie umie na nim grać, to akurat to kiedyś mu pokazałam. Uzależnił się od tej piosenki i oprócz śpiewu chciał jeszcze umieć grać na pianinie. umie to zagrać, ale "Wlazł kotek na płotek" to ani rusz! Zaczął grac i śpiewać.

( Oryginał~ Just a dream )



(Razem)
I was thinking bout her, thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Opened my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


(On)
I was at the top and now its like I'm in the basement
Number one spot and now she find her a replacement
I swear now I can't take it, knowing somebody's got my baby
And now you ain't around baby I can't think
I should've put it down, should've got the ring
Cause I can still feel it in the air
See her pretty face run my fingers through her hair
My love of my life, my shorty, my wife
She left me, I'm tight
Cause I knew that it just ain't right


(Razem)
I was thinking bout her , thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Open my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


(Ja)
When I be ridin' man I swear I see her face at every turn
Tryna get my Usher on but I can't let it Burn
And I just hopes she know that she the only one I yearn for
More and more I miss her, when i'll learn
Didn't give her all my love, I guess now I got my payback
Now I'm in the club thinking all about my baby
Hey, she was so easy to love
But wait, I guess that love wasn't enough
I'm going through it everytime that I'm alone
And now I'm missing, wishing she'd pick up the phone
But she made the decision that she wanted to move on
Cause I was wrong


(Razem)
I was thinking bout her, thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Open my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


(Razem)
If you ever loved somebody put your hands up
If you ever loved somebody put your hands up
And now they're gone and you're wishing you could give them everything
Said if you ever loved somebody put your hands up
If you ever loved somebody put your hands up
Now they're gone and you're wishing you could give them everything


(Razem)
I was thinking bout her , thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Open my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


Skończył grać, a ja już miałam mu pogratulować wokalu, kiedy usłyszeliśmy donośne pukanie do drzwi. Poszliśmy na górę, a ja otworzyłam drzwi. To, kogo tam zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania...

9 listopada 2016

Rozdział 10~

Właśnie wyszłam zadowolona z klasy fizycznej. Dlaczego zadowolona? Bo zagięłam fizyczkę! Gadałam z Wojtkiem, a ta jędza "poprosiła" mnie do tablicy. Dała mi jej zdaniem "mega trudny' przykład, a ja go rozwiązałam bezbłędnie i to jeszcze w około 5 sekund. Nie tylko ona była zdziwiona, ale cała klasa, a najbardziej Nataniel. Idę korytarzem kiedy ktoś mnie zaczepia.
-Hej, ostatnio jak rozmawialiśmy mówiłaś, że lubisz grać w gry, więc chciałem cię zaprosić na wieczór gier - powiedział Armin na jednym wdechu.
-Z chęcią przyjdę. O której?
-O 19 w czwartek (jest środa). A tu masz mój adres - powiedział z uśmiechem podając karteczkę.
-Oki, pa! - krzyknęłam i pobiegłam, ale na moje szczęście znów na kogoś wpadłam.
- Heh, to ty jesteś Harugoran? - spytała jakaś blondynka stojąca z azjatką i szatynką. Wszystkie miały na twarzy masę ostrego makijażu. Na kilometr czuć, że są dwulicowymi jędzami. Nie cierpię takich ludzi.
-Tak, a o co chodzi? - spytałam
-Podoba mi się twój styl i dystans do chłopaków, dlatego chcę byś dołączyła do naszej paczki! - pisnęła, a wszystkie oczy na korytarzu zostały zwrócone w moją stronę.
-Miło mi słyszeć takie komplementy, ale odmówię - powiedziałam i ruszyłam do przodu, ale blondyna mnie dogoniła, a całą tą akcję obserwowała chyba cała szkoła.
-Jak to?! Wiesz ile dziewczyn w tej szkole o tym marzy, a ty tak po prostu to odrzucasz?! - krzyknęła z gniewem na twarzy
-Bez urazy, ale gardzę takimi jak wy - mówiłam nadal spokojnie w przeciwieństwie do niej.
-Ach, tak?! A pogardzisz taką śliwą?! - krzyknęła, a jej pięść ruszyła w moim kierunku. Zdarzyłam zrobić unik, przez co dziewczyna się wywaliła, a cały tłum zaczął się śmiać. "Bokserka" wstała z mordem na twarzy i znowu rzuciła się na mnie. Zdążyłam uchronić się przed kolejnym ciosem, ale tym razem jeszcze podłożyłam jej nogę. Blondynka upadła na tyłek wysypując całą zawartość białej torebki na podłogę.
-Na razie! - powiedziałam ze spokojem i przedostawając się przez gratulujący mi tłum, usłyszałam wściekły krzyk.
-Pożałujesz tego idiotko! - ja w odpowiedzi pokazałam jej środkowego palca na co cały tłum zaczął buczeć. Poszłam pod salę polonistyczną, gdzie podbiegła do mnie cała klasa, no może prócz Nataniela.
-Wow, to był odjazd!
-Pięknie jej nakopałaś!
-Pokaż kto tu rządzi!
-Wreszcie ktoś jej się postawił!
Tego typu krzyki przedzierały się przez moje uszy. Myślałam, że tam ogłuchnę!
-Proszę wchodzić! - powiedziała nauczycielka, akurat Pani Kowina.
Kiedy usiadłam w ławce razem z Lysandrem spytałam się.
-Przeprosiłeś Kastiela?
-Jeszcze nie - odpowiedział
-Po lekcji idziesz go przeprosić - powiedziałam grożąc palcem, na co wiktorian (od stylu wiktoriańskiego, który na codzień nosi Lys) się zaśmiał.
-Masz jakieś plany na czwartek? - spytał, ups, znowu będzie zazdrosny! Przecież Armin mnie zaprosił!
-T-tak
-Ach, tak? Jakie? - spytał z dziwną miną
-Idę do Armina i Alexyego - powiedziałam z lękiem.
-Okej - i to był koniec naszej rozmowy. Znowu się obrazi?! Przez całą lekcję byłam mega zamyślona, na szczęście Lys lekko kopał mnie w nogę kiedy mieliśmy pisać notatki. Takie nasze porozumienie, oboje często się zamyślamy to tak ustaliliśmy! Nie czepiać się! Lekcja się skończyła, a ja ciągnę Lysandra w stronę Kastiela rozmawiającego z jakimś blonwłosym chłopakiem. Zaraz, zaraz... przecież to Paul!
Pobiegłam do chłopaków zostawiając Lysa w tyle i wskoczyłam blondynkowi na plecy, śmiejąc się w niebogłosy. Blondyn zdjął mnie z pleców również się śmiejąc i mocno przytulił.
-Co ty tu robisz?
-Przyjechałem cię odwiedzić z Kenem tylko ten tu się przepisał! - powiedział z naburmuszoną miną - właśnie się pytałem tego chłopaka gdzie mógłbym cię znaleźć!
-Kto to?! - spytali równocześnie Lysander, Kastiel, Nataniel i Armin. A skąd tamci się wzięli?!
-Jak wy się tu znaleźliście?! - spytałam patrząc na Armina i Nataniela
-Nie zmieniaj tematu! - powiedział poddenerwowany Nat. Dziwne...
-Ach, to jest Paul i jest moim... - nie dane mi było dokończyć.
-Chłopakiem - dokończył za mnie Paul, czule obejmując ramieniem i całując w policzek.
-CO?! - krzyknęli równocześnie z wkurwionymi minami. Oczywiście Paul skłamał. Było dużo krzyków, ale po zadzwonieniu dzwonka każdy sobie poszedł w inną stronę ze zdenerwowaniem, a przez to całe zamieszanie zapomniałam wspomnieć Lysowi o przeproszeniu Kasa.
-No i co my z tobą zrobimy? - spytałam uśmiechając się do przyjaciela.
-Może pokarzesz mi szkolną piwnicę i tam...- zamiast dokończyć poruszał zabawnie brwiami, na co ja uderzyłam go z łokcia. Nie brałam tego na poważnie, bo wiedziałam, że Paul nic mi nie zrobi. Jest gejem. Byłam pierwszą osobą, której to powiedział. Jestem bardzo tolerancyjną osobą i nienawidzę rasistów i homofobów! On powiedział mi o tym, a ja mu opowiedziałam swoją historię.
-Dlaczego im tak powiedziałeś?
-Chciałem zobaczyć ich reakcję, ale jak widzę dalej masz branie! - zaśmiał się, a ja zarumieniłam.
-Heh, wątpię. To tylko koledzy - zapewniałam z zażenowaniem.
-Tsa, koledzyyyy - powiedział przedłużając ostatnią literę.
-No, to co z tobą robimy? - szybko zamieniłam temat
-Ja pójdę do ciebie do domu!
-A wiesz gdzie jest?
-Em, nie? - powiedział rozbawiony
-Chodź, idziemy!
-Zrywasz się z lekcji? Nie ładnie moja panno - powiedział grożąc mi palcem
-Oj,no to już ostatnia lekcja!
-Ale twój pierwszy dzień!
-Ciocia zrozumie, chodź!
Poszłam do szkoły bez kurtki to wrócę bez niej. Najwyżej będę chora!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Znalezione obrazy dla zapytania lysander sf fanart

5 listopada 2016

Rozdział 9~

-Hej, miło mi! - powiedziałam z uśmiechem. Przez całą lekcje gadałam z nią na temat książek. Byłam trochę skrępowania rozmawiając z Patricią, bo miałam wrażenie, że jestem przez kogoś obserwowana. Zadzwonił dzwonek, a ja nie chcąc znowu grzebać w torbie postanowiłam się spytać kogoś z klasy co teraz mamy, ale wychodząc wpadłam na kogoś. Od razu poczułam przyjemne ciepło rozlewające się po moim ciele i zapach czekolady, jak się chwilę potem zorientowałam był to przytulas. Podniosłam wzrok, aż napotkałam wzrokiem duże okulary. Odwzajemniłam uścisk.
-Co ty tu robisz Ken? - spytałam uśmiechając się ciepło do przyjaciela.
-Poprosiłem ojca, by przepisał mnie do tej samej szkoły co ty! - powiedział z uśmiechem
-Dziękuję, brakowało mi cię - szepnęłam, a po policzku spłynęła mi łza szczęścia, którą szybko starłam, a następnie przytuliłam się do Kena na co się trochę zarumienił. Mój stary, dobry Ken. Nagle chłopak upadł na ziemię, a obok niego stała Olivia.
-Olivia, dlaczego to zrobiłaś?! - spytałam nie rozumiejąc zachowania koleżanki
-No jak to dlaczego? Pomogłam ci. Znowu któryś się do ciebie kleił to pomogłam - powiedziała z dumą, a mnie zbierało się na gwałtowny wybuch śmiechu.
-Skąd! To Kentin, mój przyjaciel, jest mi jak brat - powiedziałam uśmiechając się promiennie i pomagając wstać oszołomionemu chłopakowi - Ken to Olivia, koleżanka z klasy. Pomogła mi się pozbyć Pana Zazdrośnika - przedstawiłam ich sobie.
- Sorry młody, myślałam, że to kolejny natręt, lecz z drugiej strony to mogłam przemyśleć swoje zachowanie, bo zamiast by cię przytulić, nasza słodka Harcia nakopała by ci po jajach, że aż... - tłumaczyła się, ale jej przerwałam
- Nie musisz kończyć - powiedziałam do nadal rozbawionej Olivii, ale nagle do naszej trójki podszedł Kastiel. Kastiel?! What the hell?! A ten tu czego?!
- Hej, możemy porozmawiać? - spytał patrząc na mnie. Normalnie wyczułabym strach, ale w jego oczach widziałam poczucie winy i szczerość. Kiwnęłam głową do przyjaciół na znak, że mogą odejść. Tamci poszli dziwnie na nas patrząc i coś do siebie szepcząc. Eh, już wiem co sobie myślą!
- A więc, o co chodzi? - spytałam z zimną obojętnością, choć musiałam przyznać, że patrząc na tak pewnego siebie chłopaka, który w tamtej chwili na twarzy miał wypisany strach to faktycznie można by mu współczuć. Ale co?! Strach? Czemu? Zaraz się przekonam.
- Chciałbym cię strasznie przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie. Wiem, że są marne szanse na twoje wybaczenie, ale ja o nie nie proszę. Chcę tylko byś wiedziała, że jest mi przykro - powiedział cicho i już chciał odejść, ale go przytuliłam. Ten zesztywniał. No, muszę przyznać, że sama tez się tego nie spodziewałam, ale to był odruch. Chłopak odwzajemnił uścisk, lecz zaraz potem to on leżał na podłodze tak jak wcześniej Kentin. Spojrzałam w bok. Nad Kastielem stał Lysander. A tego to już w szczególności widzieć nie chcę. Szybko odbiegłam słysząc jeszcze krzyki białowłosego. Miałam gdzieś, że się spóźnię na lekcje. Już miałam wyjść ze szkoły kiedy biegnąc wpadłam na jakiegoś chłopaka. Był to dość niski blondyn z szarymi oczami. Włosy miał ułożone niczym w anime, czyli grzywka latała mu nad czołem. Ubrany był w granatową bluzę zapinaną na zamek, a pod spodem miał pomarańczową koszulkę. Nosił niebieskie dżinsy, a na nogach miał tzw. halówki koloru białego.
- Przepraszam - powiedziałam cicho. Wstałam i odbiegłam. Po może dwóch sekundach biegu on złapał mnie za ramię. Musze przyznać, że jest szybki.
-Hej, a my czasem nie chodzimy razem do klasy? - spytał ze szczerym uśmiechem, ale widząc moją smutną minę od razu zainterweniował - Coś się stało?
- Nie ważne... Jak masz na imię? - spytałam szczerze zaciekawiona
- Na pewno? Eh, ok. Jestem Wojtek - powiedział z szerokim uśmiechem i wyciągnął do mnie dłoń. Uścisnęłam ją. Również się przedstawiłam, a potem pogadaliśmy jeszcze może z cztery minuty, aż zadzwonił dzwonek.
- Idziesz na lekcję? - podniósł brew ku górze.
- Nie, pozwiedzam sobie szkołę - podniosłam wzrok na jego osobę - dziękuję za towarzystwo. Do zobaczenia! - krzyknęłam i odbiegłam. Musze przyznać, że ten chłopak ma w sobie to "coś". Heh. Przyciąga ludzi swoim pozytywnym nastawieniem. To dobrze. Powiedziałabym jak Alexy, ale wydaję mi się, że oni się strasznie różnią. Mimo, że oboje są optymistami to, no... jednak. Przeczucie. Pozwiedzałam sobie szkołę, aż natrafiłam na szkolną piwnicę. Zeszłam do niej, a tam zobaczyłam scenę wraz z instrumentami. Może wspomnę, ale przed wejściem musiałam się natrudzić ze wsuwką do włosów. Mam ich sporo. Zobaczyłam tam przeróżne instrumenty, aż napotkałam fortepian! Nie pianino! Fortepian! W szkolnej piwnicy! Nawet jeśli szkoła jest bogata (wątpię) to to nie jest miejsce dla tak pięknego instrumentu! To samo tyczy się skrzypiec. Według mnie są to najbardziej subtelne instrumenty. Usiadłam i zaczęłam grać.

(Oryginał~ P!nk - Just Give Me A Reaison feat. Nate Ruess)



Right from the start 
you were a thief, you stole my heart 
and I your willing victim
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
Now you’ve been talking in your sleep - Oh oh
Things you never say to me - Oh oh 
Tell me that you’ve had enough
Of our love, our love.

Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent 
And we can learn to love again
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent 
And we can learn to love again!

Nagle po skończeniu damskiego wokalu usłyszałam męski czysty głos wydobywający się z wnętrza osoby stojącej lub siedzącej obok mnie. Nie wiedziałam kto to był, bo od razu gdy zaczęłam grać zamknęłam oczy. Lubiłam oddawać się całą sobą czynności, którą kocham. Muzyka była nieodmienną częścią mnie. Jeśli jej nie lubisz to nawet do mnie nie podchodź. Śpiewaliśmy tą piosenkę razem, a ja czułam, że chłopak znajdujący się obok równie bardzo jak ja stara się, by wyszła z tego prześliczna piosenka. Dośpiewaliśmy ją do końca, a ja skończyłam grać. Okazało się, że osobą jednak siedzącą obok mnie był Lysander.
- Przepraszam za wcześniejszy wybuch złości. Czasem tak mam. Wiem, że to nie jest usprawiedliwienie, ale to jedyne jakie mam - powiedział nie patrząc na mnie.
- Lys, ale tu nie chodzi tylko o mnie! Zachowałeś się haniebnie w stosunku do Olivii i Kastiela. To ich powinieneś przepraszać! - powiedziałam na jednym wdechu
- Kastiela może tak, ale na pewno nie Olivię! - powiedział i obrócił się do mnie plecami. Jak dziecko!
- A czemu nie przeprosisz Olivii, Lysiu? - spytałam dziecinnym głosem ze słodką minką. On bawi się w dziecko to ja też mogę! Tak? Tak!
- Bo jej nie lubię - o boszeee! 
- To już twój problem! Idziemy! - zarządziłam i zepchnęłam go z krzesła. Ten upadł na dupę. Auć! To musiało bolec! I nie myliłam się, bo różnooki przeciągle syknął masując obolałe miejsce. Wiedziałam, że jest ze mną źle! Uciekać! Szybko wybiegłam z piwnicy cicho się śmiejąc, bo muszę przyznać, że sytuacja w jakiej się znajdowałam była naprawdę śmieszna. Słyszałam jak Lys biegnie za mną również się chichrając. Szybko wbiegłam do ogrodu mijając zdezorientowanego zielonowłosego chłopaka. Zignorowałam go. Przecież moje życie jest cenniejsze niż to co sądzą o mnie inni. Nawet jeśli postąpiłabym przeciwnie do mojej oficjalnej decyzji to nie ważne byłoby co myślą o mnie inni skoro już bym nie żyła! Mam rację? Tak! Kurde jaka ja jestem mądra! Więc wbiegłam do ogrodu mijając chłopaka i schowałam się w krzakach. Chichocząc pod nosem obserwowałam między krzakami przebieg wydarzeń. Miałam całkiem niezły widok! Jak pies z budy! Nagle zobaczyłam buty białowłosego. Były to kozaki sięgające kolan, koloru zielono-czarnego ze swego rodzaju turkusowymi klamrami. Na oko nosił numer 43. Wow! Jestem specjalistką! Pół sekundy i już umiem rozpoznać numer buta. Heh!
- Gdzie się podziała mała Harcia? - spytał pogwizdując i zapewne uśmiechając szelmowsko - Ciekawe czy wie, że jak ją znajdę to będzie z nią źle? Mam nadzieję, że nie - już prawię pękałam - Ciekawe jakie rodzaje tortur na niej zastosuję - udał, że się zamyśla, a ja wybuchnełam głośnym śmiechem - Mam cię! - wyciągnął mnie za nogi śmiejąc się w niebogłosy, a ja próbowałam trzymać się korzeni również się śmiejąc na cały głos. W końcu ręce mnie rozbolały i puściłam się mojej jedynej pomocy. Zostałam zaciągnięta może ze dwa metry dalej, ale muszę przyznać, że boję się spojrzeć na moje ciuchy w takim stanie. Dalej leżałam tylko, że na plecach. Różnooki kleknął przy mojej głowie uśmiechając się zawadiacko i ciężko dysząc. Zaczął się jeszcze bardziej śmiać, a potem łaskotał mnie z miną seryjnego mordercy. Oczywiście w tej wersji z uśmiechem Jokera. Po 2 minutach nastąpiła krótka przerwa. Lys spojrzał na mnie rozczulająco z delikatnym uśmiechem i zaczął zbliżać swoją twarz ku mojej. Nasze usta już miały się połączyć kiedy przerwano nam tą chwilę.
- Hej, Harcia, a wy nie na lekcje? - był to Wojtek. Lys posłał mu wściekłe spojrzenie i wstał z ociąganiem.
- A co ci do tego Gucio? - co? Gucio? Pewnie to pseudonim.
- Lys, przestań! Chodźmy na lekcję! - zarządziłam i wstałam z pomocą Wojtka. Co prawda najpierw chciał to zrobić Lys, ale on go wyprzedził. Poszliśmy na lekcję jak się okazało lekcję fizyki. Nie! Ja chcę do domciu!

2 listopada 2016

Rozdział 8~

Po skończonym prysznicu ubrałam się w czarne trampki, białe rurki, czarną bluzkę z koronką i zieloną apaszkę. Spakowałam potrzebne podręczniki i zbiegłam na dół by zjeść śniadanie. Dzisiaj miałam mieć dosyć stresujący dzień. Miałam poznać moją nową klasę z którą spędzę jeszcze około dwóch lat. Mam nadzieję, ze znajdę jakąś bratnią duszę. Chciałabym znaleźć jakąś przyjaciółkę, której będę mogła zaufać. Zjadłam śniadanie, pobiegłam szybko na górę po telefon i notatnik. Poszłam razem z Vincentem (dla przypomnienia: jest to szofer ciotki) do samochodu. Wysadził mnie pod szkołą powodując nie małe zdziwienie uczniów. Pożegnał się ze mną buziakiem w policzek i odjechał.
-Kto to był? - usłyszałam od razu po wejściu na teren tzw. budy. Był to wyjątkowo mroźny ton. Odwróciłam się i napotkałam zimny i surowy wzrok Lysandra. A temu co?!
-Em, o co ci chodzi? - spytałam nie rozumiejąc co mu zrobiłam.
- To twój chłopak? - spytał lekko podniesionym głosem i furią w oczach.
-Wiesz, jak masz się tak zachowywać to wolę z tobą nie gadać. Przyjdź jak ochłoniesz. Cześć! - odwróciłam się od niego i już miałam odejść, ale złapał mnie za ramię i przyszpilił do drzewa. (Jesteśmy na dziedzińcu)
-Co ty do jasnej cholery wyprawiasz?! - krzyknęłam na niego
-Przestań krzyczeć! Odpowiedz mi! - krzyknął na mnie z totalnym wkurwieniem na twarzy. Myślałam, że to jest spokojny i cierpliwy człowiek, a tu proszę! Jak życie zaskakuje! Już miałam odpowiedzieć kiedy znienacka przyszła moja pomoc.
-Lys, możesz ją zostawić?! - warknęła na niego jakaś czarnowłosa dziewczyna.
-Nie wtrącaj się tam gdzie cię nie chcą Olivia - syknął na dziewczynę
-A mi się wydaję, że jestem aż nad wyraz potrzebna - powiedziała z triumfalnym uśmiechem, a potem spojrzała na mnie z troską.
-Spadaj! Mam tu do pogadania z moją dziewczyną! - krzyknął, co?! Może bym się nie wkurzyła gdyby powiedział to wczoraj do tamtych półludów (nie wiem czy dobrze sformułowałam), ale teraz przeszedł granicę.
-Lysandrze, nie wiem co w ciebie do jasnej cholery wstąpiło, ale masz mnie pościć i przemyśleć swoje zachowanie - warknęłam i kopnęłam tam gdzie boli najbardziej. On się skulił, a ja razem z dziewczyną wbiegłyśmy do szkoły. I pomyśleć, że chciałam mu się z problemów zwierzyć. Z transu wyrwał mnie głos dziewczyny.
-Wow, ale akcja! Jeszcze nigdy go takiego nie widziałam! Musiałaś go nieźle wkurwić nowa! - teraz mogłam się dokładniej jej przyjrzeć. Była to wysoka, czarnowłosa dziewczyna z czarnymi oczami. Miała przekutą wargę oraz w wielu miejscach przekute uszy. (W sensie, że miała dużo kolczyków w uszach, a nie tunele!) Miała szczupłą sylwetkę i bladą cerę. Na głowie miała czapkę z daszkiem, na którym widniał jakiś wzór. Miała również szary podkoszulek (nie t-shirt) oraz czarne, krótkie spodenki. Na nogach miała szare conversy. 
- Ta, znam go od wczoraj, ale nic mu nie zrobiłam. Wcześniej był bardzo uprzejmy, spokojny i pomocny... - naprawdę dziwiło mnie zachowanie kolegi.
-Znam go od dawna i wiem, że jest to "człowiek" chorobliwie zazdrosny - zakończyła śmiechem
-Ale o kogo? - spytałam
-No jak o kogo, o ciebie! - wrzasnęła i poszerzyła swój uśmiech, (jestem buraczkiem, jak patrzysz) lecz po chwili wróciła jej obojętna mina - to serio twój chłopak? Nie radzę się z nim zadawać, koleguje się z Kastielem, a jak się go bliżej pozna to nie będzie już miłym Lysiem, tylko wredną poczwarą z dna piekieł - zaśmiała się cicho
-Nie! W życiu! Jeżeli on taki jest to ja podziękuję za niego - to pewnie przez tego Kastiela Lys taki jest... Będę musiała mu jakoś pomóc...
- A w ogóle to Olivia jestem! - krzyknęła i wyciągnęła rękę w moją stronę
- Miło mi, nazywam się Harugoran, dla przyjaciół Haru, lub Harcia - uśmiechnęłam się przyjaźnie, lecz tak jak w przypadku Iris skłoniłam się po "japońsku".
- Heh, lepiej chodźmy na lekcję, trwa już od 20 minut! - powiedziała i ruchem ręki pokazała bym szła za nią - a... do której chodzisz klasy? - spytała z głupim uśmiechem łapiąc się za kark. Hehe... zabawne myślałam, że tak robią tylko chłopcy i ja... Yhm
- Czekaj... - powiedziałam przedłużając ostatnią głoskę i zaczęłam grzebać w torbie, aż znalazłam papierek - jestem w... 2b! - krzyknęłam
- Czyli ze mną i tym palantem! Yey! - krzyknęła podskakując i piszcząc. Zaśmiałam się pod nosem, a potem znowu wyłączyłam. Czy Olivia nie będzie mieć żadnych problemów, przez tak długie spóźnienie, tzn. wygląda na buntowniczkę, ewentualnie zagubioną (xD) , i nic jej to nie robi, ale no wiecie...! A w ogóle czy nikt nie słyszy naszych wrzasków? I jak mam się zachowywać przy zazdrośniku?! Przecież będę z nim chodzić do klasy! Yhhhhhh!
- A w ogóle co teraz mamy? - spytałam po około 5 minutach mojego odpału, jak i pisków Olci (tak będę na nią czasem mówić (pisać))
- Mamy wychowawczą, luz - powiedziała z głupią miną, wywalając język i pokazując kciuk w górę. Po wypowiedzeniu tego zdania pobiegłyśmy do sali, w której rzekomo mamy mieć zajęcia, Olivia zapukała i na usłyszenie słowa "Proszę" weszłyśmy do sali. Klasa liczyła około 28 osób. Zobaczyłam tam sporo znanych mi osób. Byli tam m.in. Nataniel, Melania, Kastiel, Armin, Alexy i ta białowłosa dziewczyna, na którą wpadłam w centrum handlowym, ale na samym końcu dostrzegłam siedzącego z przygnębioną miną Lysandra, dyskutującego o czymś z Kastielem. Chociaż, raczej to białowłosy najęcie coś opowiadał, a małpa siedziała wpatrzona we mnie, co chwila potakując koledze. Jak tak patrzę na tą dwójkę, to muszę przyznać, że teraz zdecydowanie mniej przeraża mnie Kastiel.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie - powiedziała ze "skruchą" Olivia.
- Dzień dobry, siadaj Olivio - powiedziała nawet ni podnosząc głowy znad dziennika. Heh, z mojej perspektywy wyglądało to dosyć zabawnie.
- Dzień doby - powiedziałam cicho i dopiero w tamtej chwili starsza nauczycielka podniosła głowę znad dziennika.
- Och, dzień dobry, to ty jesteś nową uczennicą? - spytała, lekko przekrzywiając głowę w bok i poprawiając okulary leżące jej na nosie. Przytaknęłam - A więc kochana miło mi cię poznać, jestem Dalia Kowina i jestem wychowawczynią twojej klasy, a uczę języka niemieckiego - powiedziała z uśmiechem - właśnie mamy lekcję wychowawczą, więc może powiesz coś o sobie? - zapytała, a ja czułam jak wszystkie pary oczu w klasie zwrócone są ku mnie. Przełknęłam ślinę.
- Tak więc jestem Harugoran Mephisto i pochodzę z Japonii, a dokładniej z Tokio... coś jeszcze? - spytałam robiąc tzw. słodką minkę, ale zanim nauczycielka zdążyła coś powiedzieć w klasie zrobił się jeden wielki hałas, który miał być jak sądzę pytaniami dotyczącymi mojej osoby. Nauczycielka wskazała na osobę, aby ta mogła zadać pytanie, a w klasie nagle zrobiło się dziwnie cicho.
- Kiedy masz urodziny? - serio?! Takie pytania?! A! To na takie mogę odpowiadać! Osobą zadającą to pytanie była fioletowłosa dziewczyna, była naprawdę słodka i śliczna.
- 1 kwietnia - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Masz jakieś powiązanie z muzyką? - spytał jakiś czarnowłosy chłopak (nie, nie Armin xD)
-Tak - odpowiedziałam krótko, na co reszta klasy się zaśmiała. Pewnie oczekiwał jakiegoś dłuższego stwierdzenia.
- Jakie masz hobby? - spytała ta białowłosa dziewczyna.
- Uwielbiam uprawiać sporty, rysować, pisać wiersze i robić wszystko co jest związane z muzyką - powiedziałam
- Czy znałaś kogoś z tej klasy zanim się przeprowadziłaś? - powiedziała z chytrym uśmiechem Melania. Heh, o ta jędza! Każe mi o sobie wspomnieć! Niedojebana małpa! Hehe!
- Niestety nie - powiedziałam do niej z miną "Forever Alone" , na co ona odpowiedziała naburmuszoną miną. Hyhy.
- Zawsze byłaś taka słodka? - spytał Alexy. Uch, nie czerwień się, nie czerwień! Ech, przegrałam tą bitwę.
- N-nie-e w-wie-m - powiedziałam jąkając się, czerwieniąc i robiąc duże zagubione oczy. I nie, to nie było specjalnie, to taki odruch! Od razu jak stało się to co się stało, cała klasa zrobiła głośne "Awwwww!". No, może poza Lysandrem, Kastielem, Natanielem i Arminem choć widać było po minach, że ich kusiło. Hyhy. Każdy z tej czwórki z osobna pokazywał pozostałym groźnie i... zazdrosne spojrzenia?! Nie, przewidziało mi się!
- No, dobrze, siadaj! A reszta spokój! - rozejrzałam się po klasie, ale zdecydowałam się usiąść obok dziewczyny z niebieskimi włosami
- Hej, jestem Patricia - powiedziała z uśmiechem wyciągając do mnie dłoń. Miała już wcześniej wspomniane długie i niebieskie włosy oraz szare, duże oczy. Ubrana była w białą sukienkę z niebieskimi przypinkami i falbanami. Była średniego wzrostu i dosyć szczupła, a jej uśmiech był cieplejszy niż letni dzień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
C.D.N
Jakby ktoś, chciał bliżej poznać bohaterów, to zapraszam na zakładkę " Bohaterowie~"
P.S. U mnie Lys będzie megaaaa zazdrśnikiem... Pa!