Nutki ;'D

18 listopada 2016

Rozdział 14~


[PERSPEKTYWA HARUGORAN]
- D-dość! - krzyczałam na cały głos śmiejąc się do rozpuku jelit (xD). Lysander już od jakiś piętnastu minut łaskotał mnie bezlitośnie, a ja krzyczałam jakbym miała orgazm! Pozostałym kazał wyjść. Dlaczego? Nie wiem! Nie zdążyłam się go o to spytać, bo od razu po zamknięciu drzwi rzucił się na mnie. Siedziałam wtedy na łóżku. Przez pierwsze pięć minut łaskotał mnie na mięciutkim materacu, ale potem krzyknął z ogromnym bananem na twarzy "Zmiana planów!" i ciągnąc mnie za nogi ściągnął z mego wyrka. Teraz czekam na ułaskawienie prawne od niego. Nagle ktoś zaczął walić w drzwi.
- Ej no, otwórzcie! - krzyczał Alexy - jeśli to jakieś orgie to ja tam już powinienem być, nie sądzicie?! - dalej się dobijał, ale nagle Lys zaprzestał tortur. Znowu nie wiem czemu! Po dwóch minutach mój oddech się wyrównał. Spojrzałam na mego frienda (specjalnie tak napisałam). Siedział na łóżku podpierając się rękami na brodzie.
- Lys, co ci jest? - spytałam pełna obaw. Chłopak ciężko westchnął, a następnie spojrzał mi w patrzałki, swoimi pięknymi załzawionymi oczami. Już nic nie rozumiem!

[PERSPEKTYWA LYSANDRA]
Podczas jej tortur, patrzyłem w jej piękne roześmiane oczy i nie mogłem oderwać wzroku. Ona. Taka szczęśliwa, taka radosna, taka piękna, taka roześmiana, taka idealna. Jestem o nią cholernie zazdrosny. Wiem, że krzywdzę ją takim zachowaniem, ale ja nie umiem inaczej! Moja była miłość... Olivia. Ona kocha kogo innego! Znienawidziłem ją dlatego, że nie wybrała mnie. Wolała i dalej woli uganiać się za innym. Ja już nic do niej nie czuję. To...po prostu wyparowało. A ona mnie znienawidziła, za moją nienawiść. Byłem podły wobec niej na każdym kroku! Ona to ignorowała. Po latach staliśmy się wrogami publicznymi numer jeden. Z najbliższych przyjaciół, aż do wrogów. Znaliśmy się od dziecka, a ja ją pokochałem dopiero w gimnazjum. Drugiej klasie! Teraz patrząc na tą roześmianą twarzyczkę mojej ukochanej, nie można się powstrzymać, by się nie uśmiechnąć. Ale nagle zachciało mi się płakać. Jeżeli to kolejna osoba, która nie pokocha mnie? Znowu się stanę taki jak wcześniej. Ja chcę być tylko i wyłącznie przy niej! Kocham ją!

[PERSPEKTYWA HARUGORAN]
- Lys, stało się coś? - ponowiłam pytanie
- N-nie... nic - powiedział cicho, ale widząc moje zaniepokojenie szybko zmienił temat - wiesz, zastanawiam się nad czymś...
- Wal śmiało - krzyknęłam z entuzjazmem
- Walisz mu konia?! - usłyszeliśmy zza drzwi głos Alexego. Wybuchnęliśmy głośnym śmiechem ignorując pytanie kolegi.
- Idioto! Przecież to mogą robić tylko faceci! Ciul! - krzyknął Kastiel z dołu
- A wracając do tematu... nad czym się zastanawiałeś? - spytałam
- Wiesz... zastanawiam się nad tym już od naszego pierwszego spotkania... jaki jest twój prawdziwy kolor oczu? - spytał patrząc na mnie bardzo intensywnie.
- N-nie ważne... - szepnęłam
- Ważne! - powiedział poważnie, a po chwili dodał - jeżeli ty mi pokażesz swoje oczy, to ja powiem ci coś na mój temat - zakończył tajemniczo
- No... dobra - powiedziałam i poszłam do łazienki by zdjąć soczewki. Zdjęłam i weszłam do pokoju z zamkniętymi oczami. Następnie usiadłam na materacu. Bałam się jego reakcji...
- Już? - spytał chłopak
- Ychm - mruknęłam i otworzyłam oczy.

[PERSPEKTYWA LYSANDRA]
Dosłownie zaniemówiłem... To... takie wyjątkowe! Nigdy nie spotkałem się z takimi oczami. Tęczówka lewego oka była czarna, za to źrenica koloru czerwonego. Natomiast prawe oko miało czarną źrenicę, a tęczówkę w pięciu kolorach: czerwonym, niebieskim, fioletowym, turkusowym i żółtym. NIE WIERZĘ!!!

[PERSPEKTYWA HARUGORAN]  
- Wow... - to jedyne co powiedział, ale dalej patrzył się na mnie w osłupieniu.
- Okej, a teraz twoja kolej na wywiązanie się z umowy! - zarządziłam
- Pod warunkiem,że się przybliżysz. Chcę ci to powiedzieć na ucho - wydał rozkaz. Ech! Nie cierpię dostawać, a zwłaszcza wykonywać rozkazów! Przybliżyłam się, a on powiedział "Mam brata". No, kurwa! Nie wierzę! Myślałam, ze powie mi jakiś sekret, a tu normalnie coś takiego! Mam nadzieje, ze to jakaś "tajemnica rodzinna"! Po chwili postanowiliśmy dołączyć do reszty bandy...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sorry, że taki krótki... Bye!



14 listopada 2016

Rozdział 13~

Głowę miałam na kolanach Armina, a chłopcy dziwnie się na niego patrzyli. Coś zrobił?!
- Obudziła się! - krzyknął Nataniel. W mgnieniu oka zostałam otoczona przez kolegów.
- Nic Ci nie jest?!
- Kto to był?!
- Dlaczego to zrobił?!
- Spokojnie, głowa mnie boli... - powiedziałam cicho i podniosłam głowę z kolan Armina. Usiadłam obok niego.
- A więc... kto to był? - spytał spokojnie Lys
- Zack... mój były...-odpowiedziałam chowając twarz w dłonie.
- Jeżeli były to co tu robił? - spytał podejrzliwie Kastiel.
- Nie wiem...
- No, ale dlaczego to zrobił? -spytał Paul z troską w oczach. No tak, on nie wiedział...
- Ty tego nie wiedziałeś i lepiej by tak zostało...- powiedziałam i poczułam jak w oczach zbierają mi się łzy. Spojrzałam na nich dużymi oczami pełnymi łez. Miałam w nich strach i przerażenie.
- Gdzie on jest? - spytałam
- Jak z nim skończyłem odwróciłem się by ci jakoś pomóc, ale wyprzedził mnie Armin, - urwał Lysander i spojrzał gniewnie na czarnowłosego - potem przybiegli Kastiel, Nataniel, Paul, Alexy i Gutek. Zaczęli się wypytywać o ciebie i i to co się stało. Było to dosłownie pół minuty. Odwróciłem się, a jego już nie było - zakończył Lysander.
- No tak... Przecież to Zack... - szepnęłam do siebie, ale oni to usłyszeli.
- Możesz nam wyjaśnić o co jemu chodziło? - dopytywał Wojtek
- O-okej-j - jąkałam się
- Spokojnie masz przecież mnie...- powiedział Nataniel i mnie przytulił.
- Ekhm - odkaszlnął Kastiel - na mnie też możesz liczyć - powiedział 
- Raczej na NAS - warknął Armin
Spojrzałam na nich. Każdy prócz Alexego i Paula przeszywali nas wzrokiem.
- Wiecie co... może innym razem... nie czuje się na siłach. A poza tym za chwilę wraca Jack i nie chciałabym by... - wyrwałam się z uścisku Nata, ale znów mi przerwano moją jakże wspaniałą wymowę.
-O Jack! Dawno go nie widziałem! - krzyknął podekscytowany Paul
-Dawno? Tydzień temu! - powiedziałam rozbawiona.
-Cześć młoda! - rozległo się po całym domu. Miałam cichą nadzieję, że jednak wróci później...
-Cześć! -odkrzyknęłam
-Chcesz coś na...- przerwał gdy zobaczył moich "przyjaciół" - coś cie się rozmnożyli?!
-Tsa, jasne! Z Paulem! Weź się dobij!
-Jak to dobij?
-I tak już jesteś w połowie zepsuty braciszku! - powiedziałam, a jego twarz nabrała czerwonego koloru i pobiegł do kuchni. Dziwne...
- A w ogóle to jeszcze wam nie podziękowałam! - oznajmiłam doznając olśnienia. Nagle poczułam jak coś rozsypuje mi się na głowie, a po chwili straciłam kontakt wzrokowy. Usłyszałam głośny wybuch śmiechu wszystkich zgromadzonych. Byłam cała w mące. Oj, nie braciszku! Wiesz, że ja tak tego nie zostawię! Pobiegłam do kuchni po jajka! Wiejskie!
- Po co ci te jaja? - spytał ze strachem w oczach.
- Żebyś jakieś miał!
Obrzuciłam nimi cały salon poczynając od mego brata i kolegów, aż po żyrandole i sufit, a trzeba przyznać, że jest dosyć wysoko! Ile ja miałam tych jaj?! W odpowiedzi usłyszałam głośne jęki chłopaków (bez skojarzeń! XD).
- O nie! Tak być nie będzie! - krzyknął Lysander
- No jak nie, jak tak?! - krzyknęłam ze śmiechem, ale od razu po wypowiedzeniu tego mądrego zdania musiałam uciekać! Cała ósemka rzuciła się na mnie z bojowym okrzykiem! Ej, to nie fair!
Pobiegłam schodami do łazienki. Wiedziałam, że to tylko zabawa, ale i tak się bałam!
- Dobra rozdzielmy się! Każdy bierze jeden pokój! - usłyszałam głos Jacka. O nie! Jakiś na pewno mnie znajdzie! Mam nadzieję, że Armin! On będzie najbardziej wyrozumiały! Normalnie liczyłabym na Alexego, no ale "zepsułam" jego "boską" stylówę! Tego mi nie wybaczy!
- Ej, ja tam idę!
- Nie, bo ja! - usłyszałam krzyki. Do łazienki wpadł zdyszany Kastiel, a zaraz za nim Nataniel.
- Mamy cię! - krzyknął rozbawiony Kastiel biorąc mnie na ręce. Podszedł do nas Nataniel.
- No i, co my z tobą zrobimy? - udawał zamyślonego, a ja zrobiłam duże oczy -Wiem! - krzyknął i powiedział coś cicho do Kastiela. Następnie uśmiechnęli się przebiegle. Kastiel wrzucił mnie do wanny, a Nataniel polał zimną wodą z prysznica stojącego obok. Zaczęłam krzyczeć, a tamci śmiać na cały głos. Przybiegli pozostali również się śmiejąc. Po skończonym "prysznicu" znowu straciłam kontakt z podłożem.Tym razem to Lysander wziął mnie na ręce wyciągając z wanny, a ja zrobiłam naburmuszona minę. Co ja, nóg nie mam?!
- Dobra, ale to nie jest wystarczająca pokuta za twoje grzechy - zwrócił się do mnie Lys
- Jako w niebie tak i na ziemi! Amen! Możecie już dać mi spokój? - spytałam po odmówieniu "modlitwy". Co prawda jestem protestantką, ale kiedyś się chodziło na religie, nie?
-Oj, nie nie... trzeba jeszcze coś wymyślić! - oznajmił Wojtek po czym każdy się na moment zamyślił. Troszkę mi się nudziło leżąc w ramionach Lysia, mimo iż było bardzo wygodnie. Nagle usłyszałam komendę mojego koszmaru!
-Na łaskotki z nią!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O to następny rozdział ^.^
Mam nadzieję, że się spodobał...
Chciałam podziękować za mega miłe komentarze zwłaszcza od Nadii Black.
Powinnam podziękować osobiście, ale nie za bardzo mam teraz jak ;)
Chciałam się jeszcze spytać kto ma łaskotać Harcie, niby sprawa prosta, ale to dosyć zależne od (niekoniecznie) reakcji chłopaków i (koniecznie) niektórych dialogów.
Do następnego! Pozdrawiam!
Znalezione obrazy dla zapytania su i castiel na rękach

12 listopada 2016

Rozdział 12~

W drzwiach zobaczyłam Nataniela, Kastiela, Armina, Alexego i Wojtka. Nie chciało mi się wierzyć! Jak przeszli przez bramę i po co?! Wątpię by była to tylko zwykła wizyta...
- Co wy tu robicie?! - krzyknęłam z zapewne głupią miną.
- No, miłe powitanie! Nie ma co! - powiedział Kastiel przewracając oczami i zakładając ręce na biodra.
- Ale na serio, co tu robicie? - spytałam chcąc uzyskać odpowiedź. Jakąkolwiek...
- Przyszliśmy sprawdzić czy ten blondynek cię nie gwałci! - krzyknął z szerokim uśmiechem Alexy. Krzycząc to próbował się przedostać przez pozostałych chłopaków blokujących wejście. Biedny, wydalili go na tyły! Ech...
- Czy wy się słyszycie? - spytałam kręcąc głowa z desprobatą.
- Oj, nie przesadzaj! To, że jest twoim chłopakiem nie świadczy o tym, że się o ciebie nie martwimy! Jak dla nas jest jakiś dziwny! - krzyknął wymachując rękami zirytowany Nataniel. Zaraz potem dotarło do niego co powiedział i się zarumienił.
- Ech, Paul chodź tutaj! - krzyknęłam - A wy wejdźcie - ustąpiłam przejścia chłopakom.
Weszli do salonu nie kryjąc zachwytu. Heh, dokładnie tak samo zareagował Lys. Właśnie, a ten nie przyszedł z nimi?
- Jeżeli jesteście tu całą paczką, to gdzie Lys? - spytałam
- Uwierz, do paczki nam daleko, a Lysander jest na ciebie obrażony, ale nie wiemy dlaczego... - powiedział Armin patrząc na mnie pytająco.
- Obrażony? Na mnie? Dziwne... - powiedziałam z zamyśleniem. Do salonu wszedł Paul. Bez... koszulki?! Już po nim!
- Po co mnie... O hej! - krzyknął patrząc na chłopaków i uśmiechając się promiennie. Zaraz go zamorduję! Specjalnie to zrobił!
- Powiedz całą prawdę - powiedziałam spokojnie, choć w środku się we mnie gotowało!
- Jaką prawdę? O tym, że chodzimy ze sobą? - spytał z cwanym uśmiechem, skierowanym oczywiście do mnie!
- Przestań się że mną droczyć i powiedz prawdę! - warknęłam mega wkurwiona.
- No, dobra! Złość piękności szkodzi, a ty za niedługo nie będziesz miała czym szastać! A więc... jestem przyjacielem Harci, a powiedziałem inaczej by sprawdzić waszą reakcję! - powiedział z ogromnym uśmiechem, a ja się zarumieniłam i modliłam by nie dodawał nic więcej!
- Jaką reakcję? - spytał Kastiel
- Reakcję zazdrości! - krzyknęli razem podekscytowani Paul i Alexy! JA ICH ZABIJĘ!!! Każdy razem ze mną się zarumienił, ale dziwiło mnie, że Wojtek został "wtajemniczony" w sprawę. Przecież jego tam nie było, to dlaczego się zarumienił?
- Może zostaniecie na herbatę? - spytałam będąc dalej zarumieniona
- Ok! - powiedział każdy bez chwili namysłu. Poszłam do kuchni by zrobić kanapki i herbatę. Wróciłam po około 10 minutach z gotowym posiłkiem. Zaczęliśmy rozmawiać i się śmiać. Głównie z Kastiela i Alexego. Potem graliśmy w butelkę. (Butelka była oczywiście po piwie.) Pierwsza zakręciłam. Wypadło na Alexego.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie! - odpowiedział bardzo pewny siebie.
- Ile miałeś dziewczyn? - spytałam. Taki słodziak musiał ich mieć sporo!
- Cóż, nigdy nie miałem dziewczyny, ale za to 3 chłopaków! - odpowiedział z małym strachem.
- Czyli jesteś homoseksualny? - spytał Paul
- T-tak - odpowiedział spięty chłopak.
- Ja też! Piona! - krzyknął uśmiechnięty Paul i wystawił rękę by przybić piątkę razem z Alexym. Przybili śmiejąc się w niebogłosy, a inni patrzyli na to oszołomieni. Nagle zadzwonił dzwonek do bramy.
- Zaraz wracam! - krzyknęłam, wstałam i pobiegłam. Otworzyłam ją nawet nie patrząc kto to. Ten ktoś zapukał do drzwi, a ja znów bez namysłu je otworzyłam. Z przerażenia otworzyłam oczy i usta dużo szerzej.
- Nie cieszysz się z wizyty ukochanego?! - krzyknął szeroko uśmiechnięty Zack.
- Odejdź stąd! Nie chcę cię widzieć! Poza tym mam gości! - krzyknęłam wkurwiona
- Grzeczniej! - warknął chwytają mnie za nadgarstek - Kto jest u ciebie?!
- Koledzy z klasy, ale co to ma do...? - nie dokończyłam, bo zostałam uderzona w twarz. No tak... Dalej jest zazdrosny! Kurwa, odpierdol się ode mnie! Miałam zostać uderzona raz wtórny, który na szczęście nie nadszedł. Spojrzałam w bok. (Klęczałam) Nad leżącym Zackiem stał kopiący go Lysander. Dzięki bogu! Ale i tak zemdlałam. Obudziłam się w salonie, a głowę miałam ułożoną na kolanach Armina. Podniosłam głowę i ujrzałam wszystkich, oprócz mojego oprawcy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Znalezione obrazy dla zapytania słodki flirt fanarty

10 listopada 2016

Rozdział 11~

Jesteśmy już w domu, i nie za bardzo wiemy co robić...
- Oglądamy telewizję? - spytał
- Nie
- Rysujemy?
- Nie
- Jemy?
- Nie
- Przechadzamy się po domu?
- OK!
Od razu po wypowiedzeniu tego słowa, wstaliśmy z kanapy w salonie i podeszliśmy do 3 par drzwi, ( reszta domu jest opisana w 1 rozdziale ) kiedy Paul spytał.
- A... co tam jest?
- Nie mam zielonego pojęcia! - przyznałam
- To wchodzimy! - krzyknął i pchnął białe drzwi. Zobaczyliśmy ciemną piwnicę i schody prowadzące w dół. Zeszliśmy po nich i pomacaliśmy ścianę w poszukiwaniu włącznika. Znalazłam i nacisnęłam. Światło się zapaliło, a my nie mogliśmy ukryć zachwytu.
- WOW! - krzyknęliśmy równocześnie. Było to coś w stylu sali koncertowej lub pomieszczenia, w którym można urządzić próby? Były tam dosłownie wszystkie instrumenty. Zachciało mi się znów występować na scenie jak dawniej. Tak, muszę przyznać, ze przez to, że byłam sławna miałam się wyprowadzić. Już wcześniej podjęliśmy z rodzicami decyzję o wyprowadzce, ale to nie miał być Londyn, a śmierć rodziców tylko upewniła mnie, że lepiej będzie od razu się wynieść. Byłam mega znaną gwiazdą muzyczna na świecie, ale przestałam występować przez natrętność fanów. Na początku występowałam, bo to kochałam, ale przez późniejsze wydarzenie zaprzestałam tego, nie dawając żadnego powodu do mediów. Co chwila musiałam się przenosić do innych szkół przez nieustanne wypytywania się o moją karierę i życie prywatne, aż trafiłam na szkołę w centrum Japonii, gdzie nikt mnie nie rozpoznał... do czasu. W międzyczasie znalazłam tam przyjaciół i pierwszą prawdziwą miłość, którą był Zack. czasem podniósł na mnie rękę i głos, zdradzał mnie, co mu wybaczałam, aż do dnia, w którym umarli rodzice. Wyzywał mnie i poniżał. Był mega zazdrosny. I nie porównujcie tej zazdrości do zazdrości Lysandra. On (Zack) w porównaniu z nim "przeżywał to" bardzo mocno i donośnie. Z trudem tolerował naszych WSPÓLNYCH przyjaciół płci męskiej, ale on był zazdrosny również o dziewczyny. Ale... nie będę wam teraz wszystkiego opowiadać. Myślę, że będzie więcej okazji do tego. A więc wracając... nie kryjąc naszego zachwytu pobiegliśmy w kierunku sceny. 
- Skąd twoja ciotka ma taką intuicję?
- Nie wiem, ale dziwi mnie to, że oprócz tych instrumentów, mam jeszcze 2 w pokoju - stwierdziłam
- Jakie? - dopytał Paul oglądając i dotykając z zachwytem dosłownie wszystkiego
- Pianino i gitarę elektryczną, mam do tego jeszcze swoje skrzypce
- To... może coś zaśpiewamy... jak za starych czasów? - spytał
- Oki, tylko podłącz głośniki!
- Się robi, szefie!
Przyjaciel podłączył głośniki i mikrofony, a ja gitarę elektryczną. Po nastrojeniu szybko zagrałam kawałek Metalici na rozgrzanie.

(Oryginał~ Metalica - Enter Sandman (Guitar Cover))



( Sorry za kiepską grafikę, ale szukałam czegoś na szybko ;) )

- Dopiero zaczęliśmy, a ty już chcesz się popisać?
- Zawsze i wszędzie! - krzyknęłam z sarkazmem
- No dobra... to co śpiewamy? - spytał mój nic nie kumaty kolega...
- Masz! - krzyknęłam rzucając mu kartkę z tekstem
- Aaaaaa! To! No... mogłem się tego po tobie spodziewać! - krzyknął po 2 minutach nie ogaru...
- No to gramy! - krzyknęłam i wzięłam do ręki skrzypce, a on usiadł za pianino. Mimo iż nie umie na nim grać, to akurat to kiedyś mu pokazałam. Uzależnił się od tej piosenki i oprócz śpiewu chciał jeszcze umieć grać na pianinie. umie to zagrać, ale "Wlazł kotek na płotek" to ani rusz! Zaczął grac i śpiewać.

( Oryginał~ Just a dream )



(Razem)
I was thinking bout her, thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Opened my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


(On)
I was at the top and now its like I'm in the basement
Number one spot and now she find her a replacement
I swear now I can't take it, knowing somebody's got my baby
And now you ain't around baby I can't think
I should've put it down, should've got the ring
Cause I can still feel it in the air
See her pretty face run my fingers through her hair
My love of my life, my shorty, my wife
She left me, I'm tight
Cause I knew that it just ain't right


(Razem)
I was thinking bout her , thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Open my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


(Ja)
When I be ridin' man I swear I see her face at every turn
Tryna get my Usher on but I can't let it Burn
And I just hopes she know that she the only one I yearn for
More and more I miss her, when i'll learn
Didn't give her all my love, I guess now I got my payback
Now I'm in the club thinking all about my baby
Hey, she was so easy to love
But wait, I guess that love wasn't enough
I'm going through it everytime that I'm alone
And now I'm missing, wishing she'd pick up the phone
But she made the decision that she wanted to move on
Cause I was wrong


(Razem)
I was thinking bout her, thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Open my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


(Razem)
If you ever loved somebody put your hands up
If you ever loved somebody put your hands up
And now they're gone and you're wishing you could give them everything
Said if you ever loved somebody put your hands up
If you ever loved somebody put your hands up
Now they're gone and you're wishing you could give them everything


(Razem)
I was thinking bout her , thinkin bout me
Thinkin bout us, what we gon' be
Open my eyes yeah, it was only Just A Dream
So I travelled back, down that road
Will she come back, no one knows
I realize yeah, it was only Just A Dream


Skończył grać, a ja już miałam mu pogratulować wokalu, kiedy usłyszeliśmy donośne pukanie do drzwi. Poszliśmy na górę, a ja otworzyłam drzwi. To, kogo tam zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania...

9 listopada 2016

Rozdział 10~

Właśnie wyszłam zadowolona z klasy fizycznej. Dlaczego zadowolona? Bo zagięłam fizyczkę! Gadałam z Wojtkiem, a ta jędza "poprosiła" mnie do tablicy. Dała mi jej zdaniem "mega trudny' przykład, a ja go rozwiązałam bezbłędnie i to jeszcze w około 5 sekund. Nie tylko ona była zdziwiona, ale cała klasa, a najbardziej Nataniel. Idę korytarzem kiedy ktoś mnie zaczepia.
-Hej, ostatnio jak rozmawialiśmy mówiłaś, że lubisz grać w gry, więc chciałem cię zaprosić na wieczór gier - powiedział Armin na jednym wdechu.
-Z chęcią przyjdę. O której?
-O 19 w czwartek (jest środa). A tu masz mój adres - powiedział z uśmiechem podając karteczkę.
-Oki, pa! - krzyknęłam i pobiegłam, ale na moje szczęście znów na kogoś wpadłam.
- Heh, to ty jesteś Harugoran? - spytała jakaś blondynka stojąca z azjatką i szatynką. Wszystkie miały na twarzy masę ostrego makijażu. Na kilometr czuć, że są dwulicowymi jędzami. Nie cierpię takich ludzi.
-Tak, a o co chodzi? - spytałam
-Podoba mi się twój styl i dystans do chłopaków, dlatego chcę byś dołączyła do naszej paczki! - pisnęła, a wszystkie oczy na korytarzu zostały zwrócone w moją stronę.
-Miło mi słyszeć takie komplementy, ale odmówię - powiedziałam i ruszyłam do przodu, ale blondyna mnie dogoniła, a całą tą akcję obserwowała chyba cała szkoła.
-Jak to?! Wiesz ile dziewczyn w tej szkole o tym marzy, a ty tak po prostu to odrzucasz?! - krzyknęła z gniewem na twarzy
-Bez urazy, ale gardzę takimi jak wy - mówiłam nadal spokojnie w przeciwieństwie do niej.
-Ach, tak?! A pogardzisz taką śliwą?! - krzyknęła, a jej pięść ruszyła w moim kierunku. Zdarzyłam zrobić unik, przez co dziewczyna się wywaliła, a cały tłum zaczął się śmiać. "Bokserka" wstała z mordem na twarzy i znowu rzuciła się na mnie. Zdążyłam uchronić się przed kolejnym ciosem, ale tym razem jeszcze podłożyłam jej nogę. Blondynka upadła na tyłek wysypując całą zawartość białej torebki na podłogę.
-Na razie! - powiedziałam ze spokojem i przedostawając się przez gratulujący mi tłum, usłyszałam wściekły krzyk.
-Pożałujesz tego idiotko! - ja w odpowiedzi pokazałam jej środkowego palca na co cały tłum zaczął buczeć. Poszłam pod salę polonistyczną, gdzie podbiegła do mnie cała klasa, no może prócz Nataniela.
-Wow, to był odjazd!
-Pięknie jej nakopałaś!
-Pokaż kto tu rządzi!
-Wreszcie ktoś jej się postawił!
Tego typu krzyki przedzierały się przez moje uszy. Myślałam, że tam ogłuchnę!
-Proszę wchodzić! - powiedziała nauczycielka, akurat Pani Kowina.
Kiedy usiadłam w ławce razem z Lysandrem spytałam się.
-Przeprosiłeś Kastiela?
-Jeszcze nie - odpowiedział
-Po lekcji idziesz go przeprosić - powiedziałam grożąc palcem, na co wiktorian (od stylu wiktoriańskiego, który na codzień nosi Lys) się zaśmiał.
-Masz jakieś plany na czwartek? - spytał, ups, znowu będzie zazdrosny! Przecież Armin mnie zaprosił!
-T-tak
-Ach, tak? Jakie? - spytał z dziwną miną
-Idę do Armina i Alexyego - powiedziałam z lękiem.
-Okej - i to był koniec naszej rozmowy. Znowu się obrazi?! Przez całą lekcję byłam mega zamyślona, na szczęście Lys lekko kopał mnie w nogę kiedy mieliśmy pisać notatki. Takie nasze porozumienie, oboje często się zamyślamy to tak ustaliliśmy! Nie czepiać się! Lekcja się skończyła, a ja ciągnę Lysandra w stronę Kastiela rozmawiającego z jakimś blonwłosym chłopakiem. Zaraz, zaraz... przecież to Paul!
Pobiegłam do chłopaków zostawiając Lysa w tyle i wskoczyłam blondynkowi na plecy, śmiejąc się w niebogłosy. Blondyn zdjął mnie z pleców również się śmiejąc i mocno przytulił.
-Co ty tu robisz?
-Przyjechałem cię odwiedzić z Kenem tylko ten tu się przepisał! - powiedział z naburmuszoną miną - właśnie się pytałem tego chłopaka gdzie mógłbym cię znaleźć!
-Kto to?! - spytali równocześnie Lysander, Kastiel, Nataniel i Armin. A skąd tamci się wzięli?!
-Jak wy się tu znaleźliście?! - spytałam patrząc na Armina i Nataniela
-Nie zmieniaj tematu! - powiedział poddenerwowany Nat. Dziwne...
-Ach, to jest Paul i jest moim... - nie dane mi było dokończyć.
-Chłopakiem - dokończył za mnie Paul, czule obejmując ramieniem i całując w policzek.
-CO?! - krzyknęli równocześnie z wkurwionymi minami. Oczywiście Paul skłamał. Było dużo krzyków, ale po zadzwonieniu dzwonka każdy sobie poszedł w inną stronę ze zdenerwowaniem, a przez to całe zamieszanie zapomniałam wspomnieć Lysowi o przeproszeniu Kasa.
-No i co my z tobą zrobimy? - spytałam uśmiechając się do przyjaciela.
-Może pokarzesz mi szkolną piwnicę i tam...- zamiast dokończyć poruszał zabawnie brwiami, na co ja uderzyłam go z łokcia. Nie brałam tego na poważnie, bo wiedziałam, że Paul nic mi nie zrobi. Jest gejem. Byłam pierwszą osobą, której to powiedział. Jestem bardzo tolerancyjną osobą i nienawidzę rasistów i homofobów! On powiedział mi o tym, a ja mu opowiedziałam swoją historię.
-Dlaczego im tak powiedziałeś?
-Chciałem zobaczyć ich reakcję, ale jak widzę dalej masz branie! - zaśmiał się, a ja zarumieniłam.
-Heh, wątpię. To tylko koledzy - zapewniałam z zażenowaniem.
-Tsa, koledzyyyy - powiedział przedłużając ostatnią literę.
-No, to co z tobą robimy? - szybko zamieniłam temat
-Ja pójdę do ciebie do domu!
-A wiesz gdzie jest?
-Em, nie? - powiedział rozbawiony
-Chodź, idziemy!
-Zrywasz się z lekcji? Nie ładnie moja panno - powiedział grożąc mi palcem
-Oj,no to już ostatnia lekcja!
-Ale twój pierwszy dzień!
-Ciocia zrozumie, chodź!
Poszłam do szkoły bez kurtki to wrócę bez niej. Najwyżej będę chora!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Znalezione obrazy dla zapytania lysander sf fanart